Połowa już za Nami!


Jak ten czas szybko leci. Przecież dopiero co człowiek czekał, czy aby na pewno jego przypuszczenia okazały się prawidłowe i na teście wyskoczą dwie kreseczki i tak jeszcze dla pewności czy Beta odpowiednio podskoczyła, a tutaj już połowa za Nami!
Na każdym kroku utwierdzam się w przekonaniu, że ta ciąża jest zupełnie inna od tej poprzedniej. Osobiście znoszę ją dużo lepiej. Wiadomo, że zmęczenie daje się we znaki zwłaszcza przy ruchliwym dwulatku. Ale dajemy radę (innego wyjścia nie ma).

Przygotowania?
Właśnie to jest najgorsze, bo jesteśmy z Nimi totalnie w lesie (i nie chodzi tutaj o zapasy ubranek, których w połowie nie zdąży założyć) w pokoju prawie nic nie ruszyło poza "odgraceniem". Oczywiście jeszcze część rzeczy trzeba ogarnąć i wynieść ale to już bardziej takie kosmetyczne sprawy. Najgorsze przed Nami. Czyli drapanie ścian żeby je pomalować zakup paneli i położenie ich. A chcemy się wyrobić jeszcze w tym miesiącu! Wyzwanie?! Aż zbyt nierealne :) ale cóż liczę, że się uda. 
Meble mamy już wybrane także to nie problem. 

A co do ubranek? Obiecałam sobie, że póki pokój nie będzie gotowy nie będę nic kupować. Najpierw muszę przeglądnąć wszystkie ubranka, które zostały po Filipie, zobaczyć co się nadaje, a co nie i ile rzeczy nam będzie jeszcze potrzebnych ;) 

Filip?
Wydaje się, że coraz większy brzuch nie jest dla Niego już niczym dziwnym i raczej stał się rzeczą normalną. Oczywiście wszystkim się chwali, że "Mama ma w brzuszku dzidziusia" ale chyba jeszcze mimo wszystko nie do końca ogarnia i nie wie co go czeka. Zobaczymy. Oczywiście staramy się jak możemy, żeby mu o wyjaśnić, czy pomóc zrozumieć. 


Jak widać na załączonych obrazkach rośniemy w zastraszającym tempie. To jest największa różnica między ciążą jeden a dwa. Już zbyt  od dawna używamy ciążowych ubrań, bo w zwykłych nie jest zbyt wygodnie. Waga jak na razie ledwo co podskoczyła, chociaż jak to mówią nie mów hop. W pierwszej mieliśmy na plusie ponad +20kg zobaczymy na ile uchowamy się po tej ciąży.
Wiecie cieszę się, że jest zima, bo przynajmniej opóźnia się proces opuchniętych palców i stóp. Nadal mogę spokojnie nosić pierścionki i obrączkę i wskakiwać w ulubione szpilki bez problemu.
Do tego kopniaki są już dla nas bardzo dobrze odczuwalne i czuję się jak chodząca trampolina, albo raczej czuje się tak mój pęcherz, gdyż dziecię jest obrócone nóżkami w dół i skacze sobie w najlepsze. Chyba wolałabym mieć pod tym względem powtórkę z rozrywki z Filipem, gdyż on szybko odwrócił się głową do dołu i cierpiały moje żebra i zdecydowanie bardziej wolałam to niż kopanie po tych wszystkich narządach umieszczonych poniżej, a oczywiście w tym wypadku nie licząc ciągłego biegania siku, jajniki cierpią najbardziej i dają o sobie bardzo znać.

Życzymy wszystkim miłego dnia i żeby nie było aż tak mroźno ;)

Komentarze

  1. Wyglądasz extra! Co prawda w 1 ciąży Cię nie widziałam ale teraz na zdjęciu super !

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty