ZOO w Ostrawie

To był Nasz drugi raz w ZOO w Ostrawie i za pewne kiedy Młodszy podrośnie wybierzemy się tam jeszcze raz, bo jeżeli mamy wybierać między Chorzowem, albo Ostrawą, nawet nie ma się co zastanawiać. Przynajmniej My tak uważamy. 


Pierwszy raz byliśmy tam rok temu, Filip był zafascynowany zwierzątkami. Jeszcze zimą prawie codziennie męczył nas o wyjście do ZOO i ciężko było mu przegadać, że w ziemie się nie da i pojedziemy jak już będzie ciepło, bo teraz to niewiele by zobaczył.
Ku uciesze Naszego starszego Syna nadszedł ten „magiczny” dzień, w którym pojechaliśmy do upragnionego ZOO. Na nieszczęście, akurat trafiliśmy na jakaś imprezę i ludzi był ogrom i niestety nie działa atrakcja, na którą najbardziej liczyliśmy, czyli pociąg Safari. Plus był taki, że Filip z zeszłorocznej wizyty nie pamiętał, że istniał pociąg, który jeździł miedzy zwierzątkami (oczywiście było to na naszą korzyść, bo nie musieliśmy dziecku tłumaczyć i udało nam się uniknąć histerii, – bo za pewne miałaby miejsce, gdyby o tym pamiętał).

Sobotę spędziliśmy prażąc się na słońcu i podziwiając zwierzęta. Filip był w siódmym Niebie, natomiast Ksawery jak na niemowlaka przystało miał to „gdzieś” i spał albo utrudniał nam przemieszczanie się płacząc i domagając się tego, że czas zająć się Nim, a nie tylko chodzić i patrzeć na te wszystkie dziwy w klatkach czy na wybiegach. Ogólnie dzień zaliczamy do jak najbardziej udanych. No może gdyby było minimalnie chłodniej lepiej by się chodziło.
Jedyna rzecz, jakiej żałuje to to, że dałam się namówić Mężowi swemu na wzięcie wózka do ZOO, kto był w Ostrawie ten wie jak wygląda część atrakcji. A ten, kto nie był, powinien wiedzieć, że część atrakcji jest w budynkach/pawilonach, w których znajdują się schody i najzwyczajniej w świecie nie są one przystosowane do wózków, więc ja grzecznie z drugorodnym czekałam przed pawilonem, a Starszak z Tatą zwiedzał i podziwiał, co to tam się w środku dzieje. Dlatego przestroga dla innych (i oczywiście dla nas na przyszłość też) lepiej w niektóre miejsca nie wziąć, ja dałam się namówić i trochę tego żałuje. U nas wygrał argument „przecież do wózka można schować różna rzeczy”. Czasami lepiej zapomnieć o „wygodzie”.
Czy polecamy to ZOO?
Oczywiście, że tak. Duże wybiegi dla zwierząt, a nie tylko same klatki, place zabaw i miejsce do odpoczynku, które ułatwi wypad z dzieckiem, bo każdy czasem potrzebuje odetchnąć. Dużo budek z gastronomią, w których można zakupić coś do picia, czy małą przekąskę. Dwie większe restauracje, w których można zjeść normalny obiad, a nie tylko fast-food. Oczywiście ku „uciesze” rodziców są stoiska, na których można kupić zabawki czy inne pierdółki dzieciom.

I oczywiście kilka zdjęć z wypadu, jak zawsze Matki po drugiej stronie obiektywu człowiek nie uraczy, bo to zawsze ja pstrykam zdjęcia i ta rola zdecydowanie mi odpowiada. Uchwycenie tych najważniejszych chwil dzieci ich radości i zrobienie zdjęć na pamiątkę z różnych rodzinnych wypadów zdecydowanie bardziej mi odpowiada niż „pozowanie do zdjęć” 











Komentarze

Popularne posty